Adobe Lightroom 5 na gorąco!

Jak widać na załączonym obrazku, nie wszystko poszło tak dobrze,
jak tego pewnie życzyliby sobie twórcy i sami userzy!
Jesteśmy w przededniu premiery nowych wersji oprogramowania Adobe.
Czy już trzeba się zacząć bać?

Adobe Photoshop 5 - winieta programu

Pierwsze spotkanie z Adobe Lightroom 5 x64!
Jak widać na załączonym obrazku, nie wszystko poszło tak dobrze, jak tego pewnie życzyliby sobie twórcy.
Poustawialiśmy sobie preferencje, pobawiliśmy się chwilkę i dokonaliśmy pierwszego przeładowania katalogu, które… skończyło się crashem aplikacji. Cóż z tego, że po kliknięciu Anuluj, aplikacja wstała, skoro niesmak pozostał.

Pierwsze spotkanie z Adobe Lightroom 5

Aplikacja więc działa, lecz podstawowe pytanie zadawane od rana na FB brzmi, czy działa wolno. Kolejne pytanie, czy jest wolniej niż w Adobe Lightroom 4?!
Na tyle, na ile mogliśmy to ocenić, szybko nie jest. Poza tym, aplikacja uparła się, by nie wyświetlać komunikatu postępu (chociaż odpowiednia opcja jest zaznaczona w preferencjach [View Options\General\Show message…]), co utrudnia sprawdzenie, ile trwa np. rendering po zmianie powiększenia.
Nie wiadomo więc, co się dzieje, ale na pewno trzeba uważać na wyświetlanie na kolejnym monitorze. Tu gołym okiem widać, że Adobe Lightroom 5 nie odświeża zdublowanego obrazu w locie.

Lepiej też nie klikać w Help w menu programu. Tymczasem wysyła do Adobe Help Lightroom… 4! Żeby się dowiedzieć, co nowego w Adobe Lightroom 5, proponujemy ten adres: helpx.adobe.com/lightroom/help/whats-new.html.
A parę rzeczy się zmieniło i pomoc by się przydała.
Na szybko, widzimy inne zachowanie narzędzi do retuszu i modułu korekty obiektywu.  Pierwsze jest lepsze, bliższe umiejętnościom wyniesionym z Photoshopa, więc możliwe, że retuszerzy będą wreszcie zadowoleni, bo plamkowanie to nie jedyny sposób retuszu, ale jedyny proponowany do tej pory w Adobe Lightroom:

Za to moduł Lens Corrections został niepotrzebnie skomplikowany.
Co jeszcze?! Sięgnij do linka powyżej lub zobacz to video, pokazujące 10 najważniejszych zmian w Adobe Lightroom 5, niektóre naprawdę ciekawe:

W przeciwieństwie do premiery Adobe Lightroom 4, tym razem nie zmienił się engine aplikacji, czyli Process 2012. To dobrze, ale znów stary katalog jest konwertowany do nowej wersji, jak to miało miejsce pomiędzy trzecią i czwartą wersją Lightrooma.
Znów więc nie zachowano kompatybilności wstecznej i znów taki skonwertowany katalog będzie nieprzydatny w sytuacji, gdy spróbujesz skorzystać z wersji poprzedniej programu lub zakończyć subskrypcję Adobe Creative Cloud i wrócić do posiadanej wersji pudełkowej (jeśli ktoś ma). Wydaje się to zgodne z proponowanym obecnie przez Adobe modelem biznesowym, który opisaliśmy w poprzednim wpisie na blogu Creamteam Branding & Advertising.
Cóż, rzadko kiedy interes wytwórcy idzie w parze z interesem klienta…

Lecz przecież mówimy tu o aplikacji sowicie opłaconej, nie freeware albo shareware, gdzie takie zachowania mogą uchodzić za normalne.
Mówimy o aplikacji, która posługuje się wirtualnymi lokalizacjami, tagami, presetami zapisanymi w zewnętrznych katalogach, w której pliki operacyjne można dowolnie przemieszczać miedzy komputerami itd., ale gdy idzie o interes klienta (wsteczna kompatybilność), twórcy mają niewiele do powiedzenia:

Niekompatybilne katalogi Adobe Lightroom 5 - ogromna pazernosc

 

Od kilku dni część użytkowników Adobe Creative Cloud nie może sobie poradzić z updatem Photoshopa do wersji 13.1.2 x86 i x64. Nam się też wyświetlił error nr U44M1P7. Próbowaliśmy rozwiązać problem nawet z pomocą hotline Adobe.
Po propozycji odinstalowania oprogramowania za pomocą Adobe Creative Suite Cleaner Tool zostaliśmy z odinstalowanym oprogramowaniem, które… działało dalej bez zarzutu! Powiedzmy, że nie każdy element zbioru CC działał, bo Adobe Illustrator jednak się odinstalował, ale tylko on, co jakoś ratuje reputację tego toola o baaardzo długiej nazwie!
Poszliśmy więc swoimi własnymi ścieżkami i po prostu… odinstalowaliśmy program antywirusowy. Prawda, jakie to oczywiste?!
Update tym razem się udał, tylko teraz Photoshop informuje przy każdym otwarciu jakiegokolwiek pliku, że:

Adobe Photoshop CS6 13.1.2 x64 Creative Cloud error

Zwróć uwagę, że w otwieranym pliku nie ma warstwy edytowalnej, tym bardziej tekstowej, gdyż wersja Adobe Lightroom 4, z której pochodzi plik, nie potrafi wysyłać warstw tekstowych w TIFF.

 

Wspominamy o perypetiach z Adobe Photoshop, bo czas na puentę.
Jesteśmy w przededniu premiery nowych wersji oprogramowania Adobe.
Czy już trzeba się zacząć bać?
Odpowiedz sobie samodzielnie na to pytanie, miarkując, czy opisane tu błędy we wprowadzaniu nowych wersji aplikacji w jakikolwiek sposób cię uspokajają, tym bardziej w świetle nowej polityki cenowej i biznesowej Adobe
Szkolne błędy wynikające z pośpiechu (jakby nie można było doczekać do 16 czerwca, daty premiery pierwszych natywnych aplikacji CC) albo z konieczności zastąpienia dość słabego, w stosunku do poprzednika, Lightroom 4.
Tylko, czy naprawdę nie można było poczekać?

 

_
P.S. Obiecaliśmy swego czasu wytłumaczyć, jak zainstalować równolegle kilka wersji językowych Creative Cloud. Przede wszystkim, jak zainstalować wersję angielską, bo domyślnie instaluje się twoja wersja regionalna.

Jedyne, co trzeba zrobić, to… wybrać inny język Adobe Application Managera w jego Preferencjach i uzbroić się w cierpliwość, bo instalacja Adobe CC trwa, trwa i trwa, a zmiana języka aplikacji polega na jej zainstalowaniu od nowa.
Zobaczysz, że po zmianie języka Adobe Application Managera zainstalowane aplikacje oznaczone zostaną komunikatem Zainstaluj (jakby nie były zainstalowane).
Właśnie to musisz zrobić dla każdej aplikacji, której chcesz zmienić język…
Przyznaj, że to bardzo intuicyjne rozwiązanie, kolejne opisane dzisiaj, chciałoby się rzec:
Adobe Application Manager - tu zmiana jezyka aplikacji z PL na EN

Sprawy nie ułatwia… doświadczenie. Twórcy aplikacji (nie tylko Adobe) przyzwyczaili nas, że albo nie ma polskiej wersji językowej, a jeśli już jest, to najczęściej towarzyszą jej tylko języki CE (to Adobe kiedyś) lub EMEA (częsta praktyka obecnie).

W rezultacie, widząc tak rozwijające się menu:
Adobe Application Manager - tu zmiana jezyka aplikacji

  • z zaznaczoną wersją lokalną, a pod nią wersje ukraińskie lub rosyjskie, jak to w wersji EMEA bywa,
  • i tak zaprojektowane (ta wąska pałka po prawej naprawdę jest suwakiem, a nie tylko elementem ozdobnym!),

też w pierwszej chwili daliśmy się zrobić w konia i nie zauważyliśmy, że mamy do czynienia z dłuższą listą niż widoczna jej część. Cóż, ktoś tu zapomniał, projektując interfejs, o monitorach z dużą gęstością PPI czy innych retinach.
Reasumując, gdy przewinąć tę listę, na jej początku jest angielski.
Na szczęście jest i możesz nie wahać się, by go użyć!