Cudza wojna

Zawsze bądź ostrożny, biorąc udział w cudzej wojnie… tu powinien zabrzmieć zgrzyt igły gramofonowej piłującej po płycie, innymi słowy, zaraz, zaraz, czy tego już gdzieś nie grali?! Pomyśl, dziś to ja zaapeluję do ciebie.

exclamation

Napisaliśmy wczoraj na blogu Creamteam Branding & Advertising Design Studio, że Studio Otwarte poszło na otwartą wojnę z urzędnikami Krakowa o identyfikację miasta, tę obecną i tę, co to jeszcze nie powstała, ale już była przyczyną wytoczenia armat.

Mądrej głowie dość dwie słowie, a mądra głowa ma też to do siebie, że odwróci problem i zajrzy do pytania od dupy strony, najpierw oczywiście stawiając to pytanie. I tak, uważny Czytelniku, sprawna intelektualnie Czytelniczko, pisaliśmy o tym, by odwracać pytania, przynajmniej jeśli zajmujesz się kreacją zawodowo.

Dziwi mnie więc fakt braku jakiejkolwiek myśli „w kontrze”. Myśli chociażby próbującej wykorzystać aparat krytyczny smętnie zwieszający się z szyi, aparat będący przecież w posiadaniu każdego zdrowo odżywionego człowieka, a przynajmniej, jakby się mogło wydawać, designera (ostatecznie, Pan przecież skończył studia!).
Dziwi, że nikt, nie zadał sobie pytania, a co, jeśli jest inaczej?!
Co, jeśli to cudza wojna, bo że na szczytach, to wystarczająco czytelne? A co, jeśli tu chodzi o wywarcie nacisku? A co, jeśli chodzi tu o zebranie rzeszy pożytecznych idiotów, którym, gdy spełnią swoją rolę, uprzejmie podziękuje się za statystowanie?
Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odejść:
koniec dyskusji i już!

Nikt, ale to zupełnie nikt z:
lista niezbyt pochlebna
507 osób lubiących akcję Studia Otwartego, 122 osób ponownie udostępniających informację o niej (tak siebie odliczamy, my uruchomiliśmy aparat krytyczny) i prawie 50–60 komentujących (znów siebie odliczamy, a poza tym komentarze się powtarzają, niestety musiałbym je liczyć ręcznie, więc zaokrąglę, cóż Facebook też nie jest tak doskonałym narzędziem marketingowym, jak to próbują ci wmówić różni spece od tzw. marketingu social-media-pożal-się-Panie… a tak, od wczoraj mamy już nazwę, więc specjalistów od marketingu naiwnego).

Odnotujmy tylko jeden głos, ale niedokładnie o taki głos chodziło, bo nie o krytykę działań Studia Otwartego mi się rozchodzi:„pelna profeska”

Krytyka Studia jest wręcz niepożądana dla moich rozważań, inna sprawa, że apelowanie w internecie o zatrzymanie dyskusji jest nie tylko niegrzeczne, gdy się o tę dyskusję uprzednio prosi, jest też niedorzeczne, o czym nie jeden Orange się przekonał, i takie apele faktycznie niezbyt dobrze świadczą o wiedzy prowadzących fanpage, ale, jak wspominałem, apel Studia Otwartego jest tu tylko przyczynkiem do rozważań o zachowaniu profesjonalnej publiki, a nie podmiotem tych rozważań, tym bardziej samo Studio nim nie jest. Mam powtórzyć, czy już rozumiesz?

Ich małpki, przepraszam, Murzyni, ich cyrk (plantacja?), niech robią, co chcą.
Ich profesjonalizm faktycznie ocenią klienci.
O weryfikację rynku zasiedlonego bezkrytycznymi projektantami niepokoiłbym się, ale o klientów jestem spokojny, oni wydają swoje pieniądze ze swego portfela, to zawsze zmienia optykę.

Problemem jesteś ty—ty, niemyślący projektancie, i ty, designerko, bezkrytycznie przyjmująca podsuniętą ci rzeczywistość!
Do słów cytowanego już u nas Chrisa o pazernych projektantach dorzuciłbym dziś jeszcze bezkształtność masy bezmyślnych projektantów o głowach nabitych szczytnymi ideami, przekonaniami i marzeniami pełnymi pychy, że są przewodnikami narodu.
Tymczasem, wydajecie się być tylko parobkami obrabiającymi cudze poletka.

_

Czytaj dalej na blogu Creamteam Branding & Advertising Design Studio:

2 Pingbacków/ Trackbacków