Czytam komentarze, a jakże!

Kiedy pisaliśmy o regulaminie konkursu na identyfikację Dworca Centralnego, a właściwie o regulaminie na coś w okolicach słowa identyfikacja (zobacz dlaczego tak uważamy), byłem święcie przekonany, że z tej chmury jeszcze spadnie deszcz i tak prosto to się nie skończy… i proszę!

Oto Andrzej Ludwik Włoszczyński prezentuje ciekawy film:

Ty może nie widzisz, ale ja zauważam, że w filmie tym jeden pan innemu panu rysuje znaczki i… w tym momencie, prawa autorskie do tych znaczków (a właściwie ich systemu uporządkowania) wędrują do… jak sądzisz, do kogo?
To tak na marginesie prawa autorskiego, trochę żarty takie, a trochę nie-żarty, bo ja tu widzę, w tym filmowym wywiadzie, ogłoszony publicznie, spójny i utrwalony na piśmie utwór podlegający już ochronie prawno-autorskiej…
Dyskusyjna jest jego oryginalność, ale czy bardziej dyskusyjna niż projektu, od którego wyszedł w studio, tak, nie bój się użyć tego słowa, autor systemu?
Nie mam pewności, może ty ją masz?

 

Pierwsze zaś, poważne pytanie—odnośnie zwycięskiego znaku wyłonionego w wyżej wspomnianym konkursie—brzmi: czy da się ten znak urzędowo zastrzec (inaczej dotknięty jest wadą prawną), zwłaszcza, jeśli zostanie uzasadniony we wniosku patentowym proweniencją, którą mu się wytyka (przeczytasz o tym np. u Andrzeja, ale także na forach, które rozwałkowują znak na placek), i dotychczasową obecnością w przestrzeni publicznej, np. na mapach. Trzeba przyznać, Google ze swoim ludzikiem Street View to to nie jest!

Czy da się zastrzec punkt kartograficzny, oto jest pytanie?!
Robi się emocjonująco, prawie jak z kolorem pink! I prawie nie robi tu, tym razem, wielkiej różnicy, nawet jeśli chodziłoby o starą poczciwą magentę.
Jak uczy patentowy przykład Apple, są takie systemy prawne na tym świecie, że nawet „filolom” się o nich nie śniło! Rozpatrz więc moje pytanie raczej w kategoriach nie tego co można, ale tego, czy wypada…

 

Jak z pewnością zauważasz (w tej chwili na pewno), nie zamieszczam dziś znaku, o którym piszę. Mając na względzie oryginalność i jej poszanowanie, liczę, że wykonasz minimum wysiłku i rzucisz okiem na dowolny plan sieci komunikacyjnej…
a widzisz, że ja nie pokazuję, a ty już widzisz?!

Przez grzeczność, by nie urażać głosów pełnych peanów na cześć oryginalności projektu znaku Dworca, nie wspominam o identyfikacji wykonanej przez nas, w Creamteam Branding & Advertising Design Studio, onegdaj, dla pewnego klubu, w którego systemie identyfikacji ustaliliśmy, że na wszelkich materiałach reklamowych będzie znajdować się zawsze pewien, zaprojektowany przez nas, element—też, jak w zwycięskim konkursowym logo, obrazujący samym sobą miejsce w przestrzeni (konkretne miejsce, adres na odcinku długiej ulicy) oraz też odwołujący się do kartograficznych symboli topograficznych—o taki:

Enso by Creamteam Flyer

I tak, zgadzamy się z Kaśką piszącą do Baśki:O geniuszu projektu identyfikacji
że jej opis idei nowego logo Dworca Centralnego świetnie oddaje myśl, którą zawarliśmy w naszym elemencie, tylko jakby trochę wcześniej niż autorki uczyniły to samo w swoim logo. O kilka lat wcześniej…
Czy jestem więc geniuszem, ja i może nawet moja załoga, oto jest pytanie…

 

I to by było na tyle, tylko daj mi jeszcze chwilę, bo nie mogę przejść obojętnie obok kilku mądrych słów z komentarzy umieszczonych, znów na blogu Andrzeja, ale pod wcześniejszym artykułem na temat tej identyfikacji (czy na pewno identyfikacji, może jednak to sprawdź!) Dworca Centralnego „we w” Warszawie. Oddają one sedno tego, co myślę na temat tego konkursu i, po części, na temat jego rezultatów.

Zastanawiałem się, jak odwołać się do tych komentarzy, i dziś, po kilku dniach rozmyślań, nadal uważam, że po prostu, należy je zacytować, bo nic tu dodać, nic ująć, autorzy dokładnie piszą to, co sam czuję i myślę, a co legło, najpierw, u podstaw naszego artykułu o regulaminie konkursu, a następnie, o rezygnacji z udziału w konkursie.

Serdecznie dziękuję autorom przytoczonych opinii, serce rośnie, kiedy się ich czyta i nabiera się znów nadziei, że jeszcze nie wszystko stracone, nawet, jeśli widzimy, że wszystko już jest obstawione przez tych, że zacytuję, przyjaciół królika, spędzających za dużo czasu na Placu Zbawiciela, ciągnących na jedno kopyto i w tym samym stylu.
Zobacz teraz garść wyimków, wg mnie najcenniejszych, po całość sięgnij do oryginału:

Chris: Żyjemy w czasach, gdy na poczcie łatwiej kupić podpaski lub batonika, niż nadać list lub telegram.Żyjemy w czasach, gdy w perfumerii jest asortyment dla zwierzaków i słodkości.
Żyjemy w czasach kombajnów wielofunkcyjnych. Żyjemy w czasach, gdy na dworcu kolejowym, zamiast wygodnie i bezpiecznie kupić bilet, czekać na pociąg i rozpocząć lub zakończyć podróż… będziemy uczestniczyć w wydarzeniach, no właśnie… jakich?

Przeraża mnie myśl, że w konkursie, który do niczego nie był potrzebny wzięło udział 250 osób/zespołów.
A przecież projektanci to ponoć ludzie inteligentni.
Mnie wyszło, że zwyczajnie pazerni na nagrody, nawet jeśli ich praca jest niepotrzebna.

 

Adam: Identyfikacja jest ładna, schludna, wyróżniająca się na tle innych, polskich. Jedyna rzecz, która mnie nie przekonuje, to ponadczasowość znaku.
Patrząc na projekt mocno czuć wpływ ‘behance’, na którym wzoruje się bardzo duża liczba projektantów.
Nie twierdzę, że jest to błąd, natomiast tworząc system identyfikacji dla dworca kolejowego, który pozostanie niezmienny przez dobrych parę lat, postawiłbym na nieco więcej oryginalności.

 

Paweł Grzelak: Wyróżnia się spośród identyfikacji.
Ale nie wyróżnia się absolutnie z ogółu aktualnych działań graficznych, co zapewne jest wynikiem tego, że zwyciężczynie są studentkami grafiki ASP :)

 

Przemek: Jednak chyba najlepiej skwitują ową identyfikację słowa mojej znajomej – autorki spędzają za dużo czasu na placu zbawiciela.

Problem tej identyfikacji jest taki, jak ktoś napisał już nieco wyżej – na pierwszym miejscu postawiony jest trend, gdzieś na końcu natomiast problem.

[…]
Baty należą się również za wizualizacje przedstawione w sieci. Wiem, jest to kwestia poboczna, ale nigdy nie przedstawiłbym klientowi kiepsko wklejonego napisu na stockowym zdjęciu. Detale świadczą o rzetelności.

Oprócz tego zastanawia mnie w ogóle finałowa trójka.
Mam wrażenie, że każda z prac wspaniale odnajdywałaby się w instytucjach kulturalnych. Nie na dworcu.

 

Darek: Świetny przykład tego, jak identyfikacje wizualne, logotypy obnażają braki w przygotowaniu młodych po ASP do komercyjnej orki. Artystyczny sznyt (czyt.: zadęcie) to jedno, a solidne rzemiosło to drugie.
Moim zdaniem tego drugiego po prostu tu zabrakło, zapewne brak doświadczenia (bez obrazy dziewczyny, to nie przytyk). Zbyt płytka penetracja tematu.

To mnie szczerze mówiąc wkurza, jak widzę kolejną kalkę opartą na trendach, cool, retro, minimal, która ma stać się częścią przestrzeni w której żyję, a która ma się nijak do problemu.

 

Martwi mnie natomiast analfabetyzm estetyczny i brak odpowiedzialności po stronie firm i instytucji które powinny wykazać się wyjątkową troską o przestrzeń publiczną, którą beztrosko szpecą.
Do tego jawna kpina z projektantów w ogóle, w kwestiach formalnych (vide regulamin). Gwoli ścisłości, nie do końca też Zleceniodawca jest tu winny, nie znają się na tym, to psują, wymagają jednak pomocy, a tej właściwej jak widać, nie otrzymali.

Wybór finalnych prac zjeżył mi sierść na grzbiecie.
Wygrany projekt jest de facto „najładniejszym” – brrr, nie znoszę tego określenia – ale cóż, to tylko obrazek.

Usunięcie wszystkiego co zbędne, ok, podręcznikowo, ale obierać należy coś, co już dotyka problemu, a tu istota tematu została wydrylowana. Warto czasem zatrzymać się w tym obieraniu i spojrzeć na zagadnienie z innej perspektywy, jeśli już to w jakiejś mierze dopasować trendy do zagadnienia, nie odwrotnie. Trendy żyją krótko, a Centralny jeszcze postoi. Czy za lat 10, kreska i kółko, typografia, będą adekwatne, skoro już teraz nie są?
Usuńcie typografię, wyjmijcie z kontekstu i powiedzcie, co to Wam komunikuje. Pewnie trochę ryzykowne pytanie, ale ciekawe czy Panowie Romanowicz i Szymaniak odszyfrowaliby to… Nie zdziwię się, jeśli w przeciągu 5 lat nastąpi istotna zmiana w identyfikacji dworca.

Japa nadal otwiera mi się ze zdziwienia, i smuci, gdy widzę jak Stowarzyszenie które powinno promować nie tylko projektantów, ale także wiedzę na temat estetyki w przestrzeni publicznej oraz piętnować bezwzględnie złe praktyki, nie reaguje.
Może coś mi umknęło, ale to moje pobożne życzenie, by takie ciało jak STGU w przypadku projektu o takim ciężarze gatunkowym, wychodziło jednak przed szereg.
Edukacyjno-informacyjnie-prewencyjnie, do Zleceniodawcy, do Wydziału Estetyki Przestrzeni Publicznej. Niech nie tylko dobrzy w identyfikacji projektanci mają w Was wsparcie, ale też Ci, którzy zlecają.

 

Decyzyjni, Ratusz, nie rzadko media itd. w przebłyskach troski o wspólną przestrzeń skupiają swoją uwagę na outdoorze który często jest poza kontrolą, a umykają kwestie niebagatelne, jak identyfikacje obiektów czy instytucji, które są jednym z symboli miasta, mają swoją historię i rangę reprezentacyjną. Wielkie zaniedbanie.

 

(pisownia oryginalna, wyróżnienia moje)

 

_

Czytaj dalej na blogu Creamteam Branding & Advertising Design Studio:

10 Pingbacków/ Trackbacków