DTP książki

Składamy książkę, a że wciąż jest ona na warsztacie, więc się nie chwalimy, jak zawsze u nas (będzie robota skończona, to się pochwalimy)!

Książka, esej naukowo-literacki, urosła nam w trakcie prac, z planowanych… iluś tam stron (;D) do ponad 500 w chwili obecnej. Są zakusy, by urosła jeszcze trochę, ale to na marginesie.

Przy okazji, jeśli nie wiesz, jak wyliczyć objętość tekstu, bo nie masz urządzenia o nazwie Typometer (pamiętaj, jedna linijka służy do mierzenia tekstu na wysokość, inna służy do mierzenia wszerz, musisz uważać na numery wyrobu producenta), którym wywija nam właśnie w tej chwil przed oczami mareksy, lub nie znasz jednostek pica i kwadrat, za pomocą których sekretarze dawnych dobrych redakcji (tak, mieliśmy dobre wzorce) potrafili szybko powiedzieć, czy dany tekst wejdzie w planowane miejsce, czy nie wejdzie, to spróbuj tej porady na temat objętości tekstu do składu.

Wracając do tematu kilkusetstronicowej publikacji, nad taką bestią—pełną przypisów, gwiazdek i odnośników, tabel, wyliczeń, nazw własnych, fotografii i rysunków—podzieloną na etapy, pliki, komputery ale także kilka rąk—trzeba umieć panować. Pozwól, że dziś opowiemy Ci o tym, co jest potrzebne, by się nie zgubić na kartach.

Gdy powoli dobiega końca etap przeznaczony na łamanie wstępne, zasadnicze, a potem na korektę publikacji (więcej o etapach pre-press poczytaj sobie na Wiki, ciekawe nawet dla nas, bo sami nie zdawaliśmy sobie sprawy z faktu, że te wszystkie czynności, które trzaskamy w tri miga, z palca po prostu, że one są tak liczne), wtedy jest czas, by zająć się jej ikonografią (uprzednio markowaną w tekście tzw. placeholderami) i kilkoma pomniejszymi sprawami (np. formatowaniem paginacji), które dopiero w tym momencie świetnie widać.
Widać, jeśli od początku do końca trzymasz porządek w publikacji, bo wszystko w składzie publikacji ma swoje miejsce i czas. Ordnung muss sein—inaczej tę samą pracę powtórzysz, nawet kilka razy, słowo praktyka!
Dlatego porządek w publikacji to jest coś, do czego należy dążyć, począwszy od tzw. szpigla, czyli rysunkowego planu publikacji (takiego „storyboardu” książki, zawierającego graficzną informację o rozkładzie treści na stronach i rozkładówkach), przez etapy, gdy książka zaczyna się klarować, treściowo i objętościowo, na porządku na dysku skończywszy:

Ordnung muss sein w DTP

Tych kilka błędów na etapie końcowym składu wyłowiliśmy dzięki świetnej organizacji palety Links w  Adobe inDesign CC. Brawa dla Adobe!
Tym bardziej, że kilkukrotnie musieliśmy się tu, na blogu Creamteam Branding & Advertising Design Studio, skrzywić na praktyki firmy Adobe względem swoich klientów. Tym bardziej wreszcie, że nie ze wszystkim jest tak kolorowo w najnowszej odsłonie Adobe Creative Cloud, by sięgnąć po pierwszy z brzegu przykład. Adobe, nie zepsuj tego, prosimy!

Pomimo obecności wielu automatów i przyrostu inteligencji dzisiejszych programów (rozwój takiego inDesigna widać gołym okiem, chociaż to zawsze był przemyślany i dobry program), nadal jest to robota ręczna, prawdziwe wyzwanie dla prawdziwych projektantów.
Dlatego mamy w planach opublikowanie listy linków—z dziedziny literatury, redakcji, korekty, posługiwania się językiem pisanym oraz porad sprzętowych i softwarowych—„zaliczonych” przy okazji pracy nad naszą najnowszą publikacją, a trochę się tego zebrało! Teraz jednak pozwól, że wrócimy do pracy… Nad publikacją, ma się rozumieć!

2 Pingbacków/ Trackbacków