Jedenasty Jedenastemu…

Jedenasty Jedenastemu Czeskim Błędem…

Powoli przyzwyczajamy się do kolejnych sensacji i niezdrowych oczekiwań w dniu Święta Niepodległości. Kto kogo, co i komu zrobi tym razem…
Coś zaszło i coś się zmieniło, że w ten dzień i kilka dni go poprzedzających, pierwsze, co przychodzi na myśl o tym dniu, to nagonka, każdego na każdego.
A może Jelonki mają rację, może, naprawdę, wynik to li tylko nieporozumień, błędu w zapisie opowieści, narracji i argumentacji, gdzie właściwie każdy ma rację, tylko nie potrafi jej bezbłędnie przekazać?

  • Tak szczerze mówiąc, to nie chce mi się dziś ruszać z domu gdziekolwiek. Zróbmy pięćdziesiąt osiem demonstracji, niech się krzyżują na każdym większym skrzyżowaniu, postawmy kordon z parunastu tysięcy policjantów… A ja wolę iść na spacer. I takiej formy święta nikt mi nie zabierze. Nawet jeśli nie mogę iść na spacer do parku w centrum, bo jeden z drugim muszą zrobić swoją demonstrację, bo ten kraj jest bardziej ichszy niż mojszy. I zablokować mi dostęp swoim krzykiem. Obok domu też mam ładnie i zielono. Całej dzielnicy / miasta / kraju naraz nie zawłaszczą do swoich krzyków.

    • Dziękuję, że o nas pamiętasz, może to klimat tych warszawskich, tak mówią, przechadzek, od jednego grodzonego osiedla do drugiego muru ;)… a już poważniej, coś się jednak wydarza, zawłaszczana jest ta historia snuta wokół niepodległości i jego święta. Robione jest wszystko, po wielu stronach, jak zauważyłeś, by do niej i do niego zniechęcić. I to się udaje, moim zdaniem…

      Tak bardzo chciałbym wierzyć, że masz rację, że „Całej dzielnicy / miasta / kraju naraz nie zawłaszczą”, ale od razu staje mi przed oczami Śmigus-Dyngus, wesołe święto, które przerodziło się w „wiadrowe” święto chamów … czy jeszcze kto się ostał, kto myśli o tym Poniedziałku ciepło? Czy to samo nie zdarzy się z Jedenastym?

      • Pokój między ludźmi, grodzeń się nie czepiaj, jest jak jest, o krakowskich ostrych klimatach też można przypomnieć co nieco ;) Zawłaszczanie jest widoczne aż nadto, stąd też odwrócenie się ludzi od tego święta – masz rację ze Śmigusem-Dyngusem, mnie on kojarzy się wyłącznie z kombinowaniem co by tu zrobić, aby nie dostać wiadrem wody, a w ogóle żeby z domu może nie wychodzić. I to jest złe, ale dopóki będzie na to przyzwolenie (a przynajmniej przymykanie oczu), trywializowanie skutków i rozmywanie odpowiedzialności, to i polewacze / krzykacze będą testować kolejne granice. Stąd też jedenasty jest na podobnej drodze. Śmiech mnie ogarnia na widok stwierdzenia ministra, że nikt nie mógł przewidzieć takiego zezwierzęcenia – jak dla mnie to było aż nazbyt oczywiste, tylko nikt nie chciał się tym zająć, łatwiej było umyć ręce, a potem je dopiero załamywać. Jakby w poprzednich latach zbyt mało było dowodów na charakter tego co ma się stać.

        • I to odnowienie Tęczy tuż przed i…, i…, i… długo wymieniać przykłady przyzwoleń.

          Twoja diagnoza wydaje się prawidłowa, zbieżna z naszą, to ogólne przyzwolenie wg zasady Orwella: „Zrozumiałem słowo decent w znaczeniu, jakie nadawał mu George Orwell,
          gdy mówił o common decency — zwykłej, ludzkiej przyzwoitości. Ta wielka
          cnota — jak mówił — jest częstsza wśród ludu niż w klasach wyższych
          i skrajnie rzadka wśród intelektualistów, a składają się na nią
          uczciwość i rozsądek, nieufność wobec wielkich słów i dotrzymywanie
          obietnic, realistyczna ocena rzeczywistości i poświęcanie uwagi
          bliźniemu.”
          Cytat, co Cię z pewnością ucieszy, za biografią Limonowa, pióra E. Carrere’a :)