Przeformatowanie w tri miga

Zamówił Pan projekt plakatu,
nie może Pan z niego zrobić billboardu czy ulotki,
na litość boską, Pan kończył studia!

Tak trzeba by skwitować propozycję, którą kiedyś otrzymaliśmy.
Ktoś spróbował bez naszej wiedzy i zgody zmienić formę, którą od nas kupił, bez wykupienia praw do modyfikacji tej formy. Kupić mógł, ale nie chciał, nie kalkulowało mu się, nieważne, bo nie naszym interesem jest nosić za niego czapkę i teczkę.

Konkretnie, chciał ten ktoś przeformatować plakat.
Zamówiony, przygotowany dokładnie wg zamówienia jako A3, odebrany i nawet już wydrukowany, miał się teraz stać plakatem formatu A0. Tak z osiem razy miał się powiększyć (format A0 mieści w sobie osiem plakatów formatu A3).

— Plakat to plakat, każdy taki sam, tym bardziej, że z tą samą zawartością („chodziło przecież tylko o przeformatowanie”) — z tego jakże niesłusznego wniosku wyszedł, mądra głowa.
Niesłusznego, co zaraz udowodnimy, chociaż wydaje się, nie naszym interesem jest edukacja, ale cóż robić, skoro, jak widać, potrzebna:

444px-A_size_illustration.svg

 

Gdyby przyszedł od razu do nas, szybko pomoglibyśmy znajdując rozwiązanie lub wybijając mu ten pomysł z głowy, chociażby z powodu niemożności powiększenia ot tak sobie użytych na plakacie bitmap — szerzej znanych w świecie jako fotografie — które, nie będąc wykonanymi z gumy, nie poddają się tak łatwo powiększaniu, a jeśli już, to ich jakość leci wtedy na łeb na szyję.

Nasz bohater poszedł jednak do drukarni, a ta ochoczo przystąpiła do jego planu, nie pytając o zakres wykupionych praw autorskich do całości i poszczególnych elementów. Dziwnym trafem drukarze nie zwrócili też uwagi na redakcyjną stopkę, umieszczoną przecież na posterze po coś.
Dobrze, że na drodze drukarzom stanęły zabezpieczenia, które stosuje każde szanujące się studio projektowe, inaczej dokonaliby naruszenia prawa (między innymi tzw. integralności utworu objętego prawami autorskimi) i odpowiedzieliby solidarnie ze zlecającym za jego naruszenie, gdyby komuś chciałoby się ich pościgać.
Solidarnie to taki termin prawny, oznacza, że płaci jeden z winowajców za wszystkich winnych. Jak się domyślasz, będzie to ten, z którego można ściągnąć, więc klient może spać spokojnie.
Oczywiście, nie chodzi tu o sadzanie klientów w kryminale, nawet jeśli sami się o to proszą, ale czas chyba sobie uświadomić, że my tu żyjemy także z obrotu prawami majątkowymi, trudno mieć do nas pretensje o przykładanie się do własnego interesu.
A drukarnia, zapytasz… Pogrążając się bardziej, poprosiła swego klienta o zdjęcie zabezpieczeń, jakby sama ich obecność nie komunikowała jej pracownikom, że coś jest na rzeczy. Głupich nie sieją, a nieznajomość prawa nie tłumaczy.

Dopiero tutaj bohater tej opowieści trafia do nas. On i lista jego pretensji, widocznie gdzieś ktoś go już nauczył, że tak się zmiękcza na wejściu opornych.
Kto wie, może to i działa? Ale przecież można było inaczej.
Na etapie formułowania umowy mógł zamówić komplet formatów, mógł zamówić rozszerzenie umowy o przeformatowanie na życzenie. Mógł, ale przecież lepiej jest poprosić autora o… zdjęcie zabezpieczeń. Jak się domyślasz, nieodpłatnie, bo:

skalowanie w photoshopie w try miga

Z przykrością musimy poinformować, że niezamówione w ramach umowy usługi są płatne, także u nas. Ekstra usługi są płatne ekstra, chyba że nie są, ale o tym za chwilę.
Tak samo przykro jest nam donieść ci, że jedną z dziedzin naszego zawodu jest pobieranie opłaty za zmiany w naszych produktach na zasadach pierwszeństwa, chyba że inaczej zastrzeżemy w umowie.

Z radością informujemy, że za odpowiednią opłatą wszystko, co prawnie dopuszczalne i uzgodnione, da się zawrzeć w umowie — wszak mamy prawo korzystać z instytucji swobody stanowienia umów — ale biznes należy planować z trochę większym wyprzedzeniem niż do jutra rana. Nie możemy więc ponosić za ciebie tzw. twojego ryzyka prowadzenia twojej działalności gospodarczej.

I na koniec, ale nie taka znów ostatnia, myśl:
Creamteam Branding Advertising Design Studio mowi wazne jest z kim wybierasz się w drogę

Latami uczyliśmy się i latami praktykujemy właśnie po to, by wszystko robić w trzy minuty, i właśnie za to nam płacisz, że, działając w twoim imieniu, jesteśmy sprawni i skuteczni. Zrozum, dla ciebie to lepiej, że tak jest, a nie że jest jak jest.
Dlatego każda sekunda jest cenna i będzie opłacana, chyba że… właśnie, chyba że się umówimy inaczej.

 

_

Czytaj dalej o zagadnieniach prawnych na blogu Creamteam Branding & Advertising Design Studio:

11 Pingbacków/ Trackbacków