Reklama straszakiem na dzieci?!

Bajkowość. Cecha przyrodzona bajkom i oczekiwana przez ich odbiorców. Podobnie ma się rzecz z każdą inną sprawą, bo każda ma jakieś cechy charakterystyczne, po których możemy ją identyfikować.
Tak jest z prawem — od którego oczekuje się rzetelności, jasności i sprawiedliwego rozstrzygania — i nawet z felietonem, od którego nie oczekuje się tysięcy stron analizy, gdyż przynależną felietonowi jest krótka forma wypowiedzi.

Akcja Fundacji Nowoczesna Polska Mam prawo dzielić się muzyką.

Mamy wrażenie, że autor felietonu — który zmusił nas do zajęcia stanowiska w sprawie kampanii społecznej „Mam prawo ściągać filmy”, realizowanej przez Fundacje „Nowoczesna Polska” — chciał podpiąć się pod modny temat swoją interpretacją, ładną przyznać trzeba, ale tylko kolejną interpretacją prawa.
Pamiętaj, nie jest ważne, co mówi prawnik czy inny profesor. Ważne jest tylko, co jest napisane w prawie i tego „napisania” wykładnia, a ta bywa zmienna i na dodatek ustalana w pewnym konkretnym miejscu, z pewnością nie na blogu, choćby to był blog prawnika i artysty w jednym!

Jednakże podstawą każdej kampanii społecznej jest odpowiedzialność. Tymczasem wszystkie te hasła, przeniesione wprost w codzienne życie mogą skutkować tylko jednym – odpowiedzialnością na gruncie prawa cywilnego. Bo prawo autorskie, nie jest to takie proste, jakby chcieli autorzy tych kampanii.
Michał Kowalski,
„Mam prawo ściągać filmy”? Społeczne kampanie uproszczeń i błędów

Owszem, autor ma rację, że tak może się stać, co przyznajemy ze smutkiem, lecz z drugiej strony, ten kto żyje w świecie reklam i ufa im, sam sobie jest winien i sam też poniesie konsekwencje takiego naiwnego wyboru, bo reklama nie kłamie, ale nie mówi też prawdy. Zapamiętaj to sobie.

Przy okazji, złe to prawo, które trzeba podpierać protezą tego czy innego autorytetu i soczyście tłumaczyć lub argumentować. Dobre prawo to prawo, które zrozumie nawet kiep z pługa świeżo zdjęty. Takie prawo to także prawo przestrzegane, o czym często zdają się zapominać legislatorzy.

Jeszcze jedna i ważna uwaga. Mamy tak złe wdrażanie prawa i skomplikowane interpretacje prawne, bo samo prawo może nie jest takie złe, że felietonista musi się zgodzić także z nami, że kiedy i on ma rację, twórcy akcji „Mam prawo…”… także mają rację. Wszystko to kwestia kontekstu, bo w Polsce każdy idzie do sądu w swojej sprawie, czyli kolejna taka sama sytuacja nie skutkuje takim samym orzeczeniem z automatu. Co akurat, naszym zdaniem, nie stymuluje budowy zaufania obywateli do prawa i Państwa.

 

Mam nieodparte wrażenie, że wszystkie te hasła są rodzajem pewnej projekcji rzeczywistości. Ich autorzy raczej chcieliby, by tak było, nie zwracając kompletnie uwagi na to, jak jest. — Michał Kowalski,
„Mam prawo ściągać filmy”? Społeczne kampanie uproszczeń i błędów

Na koniec najważniejsze. Z punktu widzenia studia brandingu czy agencji reklamowej oraz zleceniodawców i odbiorców ich produktów. Owszem, reklama jest uproszczeniem, z definicji. To dziwne robić, jej, z tego zarzut. Czy krytykujesz bajkę za obecność na jej kartach smoków?

_
Możesz teraz zapoznać się z wcześniejszymi wypowiedziami Creamteam Branding & Advertising Design Studio na temat prawa autorskiego lub ACTA.
Możesz też podyskutować z nami, wpisując komentarz poniżej.
Możesz, wreszcie, napisać bezpośrednio do nas. Sprawdźmy, czy możemy coś dla ciebie zrobić.
Możesz też dowiedzieć się, co mówi do nas nasz mareksy, w chwilach jego zwątpienia, gdy przeczytasz wpis Piotra Vagli Waglowskiego, który najwyraźniej ma podobne przemyślenia.

4 Pingbacków/ Trackbacków