Z i od w jednym stały domku

Nowa reklama zakładów cukierniczych Wawel jest taka sama jak poprzednie.
Namolna (gargantuiczna ilość odsłon w tv), nudna i o niczym.
Czyli norma, jest jak zwykle w modelowej polskiej reklamie telewizyjnej… i jak zwykle u tego producenta, może tylko mniej tu fałszowania w refrenie.
Czym tu się zachwycać, nic ciekawego, osobliwego też nie, ba, sensacji żadnej, bo nawet jednego robaka nie ma, jak to drzewiej bywało!

„Z” i „od” w jednym mieszkają domku, ale na różnych piętrach.
Wyobraź sobie, że jednak „są powody do dumy”. Całkiem serio są, także dla ciebie, nawet jeśli jesteś kosmopolitą opisywanym z Żelazną Logiką na Facebooku.
Czy klient i agencja reklamowa pokusili się o zatrudnienie dobrego copywritera albo jeszcze lepszego korektora — nie wiemy. Wiemy natomiast, że miło jest słyszeć poprawną polszczyznę, zorientować się nagle — po kolejnej powtórce, niestety, bo siła otępienia wytwarzanego przez polskie bloki reklamowe jest wielka — że reklamowany produkt pochodzi z fabryki, a nie od fabryki.
To biedne „od” panoszy się ostatnimi czasy bez szacunku dla rekcji, bez zważania na żywotnych i nieżywotnych, ożywionych i nieożywionych i takie tam językowe fanaberie. Chcesz więcej, zapoznaj się z tym opracowaniem na temat rekcji, związków rządu itd.

 

Logika, piękna to panienka.
Tak, jest tu pewna różnica — jak z „tą” i „tę”, „mi” i „mnie” czy kiedy stosować minus (-), półpauzę (–) lub pauzę (—) — niuans, dzięki któremu osoby na poziomie już wiedzą, co sobą reprezentujesz i właśnie zastanawiają się, czy powinny zostać twoim klientem! Dobre?
Myślałeś kiedykolwiek o języku w ten sposób, że świadczy on nie tylko o tobie, ale także o twym biznesie? Jak widzisz, stoimy na stanowisku, że swój (przynajmniej) język trzeba znać, ale może nie mamy racji i się mylimy, a przynajmniej tak zdaje się sądzić poczytny (ale czy poważny i poważany) portal Antyweb w osobie jego „rednacza” Grzegorza Marczaka.

Zawsze uczono nas, że podstawą i warunkiem mistrzostwa w jakiejś dyscyplinie jest dobre poznanie rzemiosła w tej dyscyplinie. Przed wejściem na szczyt, a nie po. Dziwna więc wydaje nam się obecna tendencja do unieważniania tej zasady przez rzesze adeptów designu, fotografii, pisania tekstów reklamowych czy wreszcie dziennikarstwa. Tym bardziej dziwne, że dziś jest tak łatwo, kiedy nie trzeba wynajmować asystentki, bo nawet komputer może pewne rzeczy rozwiązać w zastępstwie pragnącego uchodzić za mistrza:

usluga Google sprawdzania pisowni ustawienia

 

Profesjonalizm to nie je bajka.
Naszym zdaniem, mówimy tu o absolutnych podstawach zawodu.
Stąd jeszcze daleka droga do poprawnej typografii, piękna DTP czy umiejętności pisania na temat, z sensem i poprawnie stylistycznie. Niuanse, znane tylko prawdziwym fachowcom, jak oczytanie, celność riposty, trzeźwość sądu czy znajomość terminologii zawodowej — np. wiszących spójników, firetów, ligatur czy kwadratu, jednostki typograficznej pozwalającej obliczyć objętość tekstu w publikacji — wciąż są poza zasięgiem wzroku.

Nie znasz podstaw organicznych komunikacji, zapomnij o kontekście swojej wypowiedzi, jej celu czy swoich dobrych chęciach, zapomnij o szacunku i przychylnym nastawieniu odbiorcy:

Nie interesuje ich absolutnie nic z komentowanych treści, dyskusja czy też polemika. Wszystko co znajdą może być ich celem, niezależnie od kontekstu […]
Grzegorz Marczak, Rze gnamy Grammar Nazi, Antyweb
(pisownia oryginalna)

Po prostu, dopóki mówisz niepoprawnie, twój odbiorca ma absolutne prawo nie zważać na pozostałe, bardziej zaawansowane elementy przekazu. W ogóle może twój komunikat pominąć. Teoria zbiorów była na matematyce w podstawówce, logika w liceum a teoria komunikacji na studiach, kto się uczył ten wie.

 

Dobra robota jest sztuką.
Jeśli się mylimy, cóż, jesteśmy przywiązani do swych pomyłek, podobnie jak do swoich sukcesów, i zdaje się, że jest nas więcej:

Błędy ortograficzne i językowe na profilach marek w mediach społecznościowych najbardziej denerwują brytyjskich internautów – wynika z badania przeprowadzonego przez Disruptive Communications.
[…]
42,5% zapytanych osób stwierdziło, że błędy ortograficzne i gramatyczne są najbardziej denerwujące.
opracowanie Marketing przy kawie,
na podstawie badania Disruptive Communications

 

Tylko plus i plus daje plus.
Spójrz na poprawność swojej wypowiedzi jeszcze od innej strony.
Zasadniczo, nie istnieje problem słuchaczy komunikatów (reklam) chętnych do słuchania, którym tylko treści do wysłuchania brak.
W naszym świecie to nadawcy biją się o bycie wysłuchanym i poszukują odbiorcy, nie na odwrót. Przynajmniej dopóki nie śpiewasz i nie wyglądasz jak Beyonce…

Każdy komunikat jest w dzisiejszym szumie informacyjnym bardzo podatny na bycie pominiętym, niezauważonym. Można wręcz stwierdzić, że skazany od urodzenia na porażkę. Także ten merytorycznie i technicznie poprawny.
Jakie więc masz szanse, jeśli swój skonstruujesz niepoprawnie, w choćby jednym aspekcie? Logika mówi, że minus i plus daje minus.

Kiedy zbudujesz technicznie niepoprawny komunikat, który będzie poprawny merytorycznie, jest to nadal przekaz skonstruowany wadliwie.
Znów zwiększasz swoje szanse na przegraną z komunikatem podwójnie poprawnym (technicznie i merytorycznie). Logika jest bezlitosna, plus i minus też daje minus.

Nie zapominaj o tym, co tu pominęliśmy ze względu na czystość rozważań: twój komunikat musi konkurować ze wszystkimi komunikatami obecnymi na rynku, a więc także z tymi błędnymi, co nie poprawia twojej sytuacji.

Cały nasz wywód, oczywiście, nie oznacza, że komunikaty skonstruowane niezgodnie z regułami teorii komunikacji są skazane od razu na przegraną. Po prostu nie będzie im łatwo w życiu, a nie chodzi przecież o to, by mówić do ściany, by, mówiąc kolokwialnie, od razu było pod górkę. Umówmy się, że nie każdy jest Fredrą, więc tylko biegłym w temacie pozostawmy zabawę w derywaty.

 

Biznes na zasadzie „uda się albo się nie uda” to nie biznes, to loteria!
Musisz więc teraz rozważyć, jeśli chodzi ci o komercyjną wygraną, z kim współpracować!

Przychodzisz do agencji reklamowej i nie znasz się na jej robocie.
Masz prawo, ale pamiętaj, że w tej sytuacji nie masz żadnych kompetencji do sprawdzenia poprawności wykonania swojego zlecenia, jeśli wykonawca wykaże się tzw. dyskusyjną rzetelnością. A na samo „podoba mi się” nie możesz sobie pozwolić, jeśli nie stać cię na rozgrywkę z rachunkiem prawdopodobieństwa:

Brief - co znosi psychika grafika. Zabawna, niezrozumiała, a niekiedy absurdalna wymiana zdań pomiędzy project managerem/ accountem/ klientem a… projektantem.

Zobacz, jakie to ważne, wybierać tylko właściwych i znających się na swoim fachu kontrahentów i podwykonawców. Coś nam się wydaje, że pierwszy raz patrzysz w ten sposób na sprawę współpracy z wiedzącymi więcej od ciebie i już cieszysz się na nią? Obyś nie zmienił zdania, bo sukces zarezerwowany jest dla niewielu.

Przychodzisz do agencji reklamowej po przepis na wygraną, prawda? To teraz jeszcze zastanów się, lepiej wiązać swoje biznesowe plany z tymi, co wiedzą więcej czy mniej?

 

Teraz orkiestra tusz!
Na koniec dzisiejszego wpisu niespodzianka — tajemnica szlachetnie urodzonych ujrzy zaraz światło dzienne! Otóż, w języku niemieckim istnieje podobne rozróżnienie językowe do dziś omawianego. Czy wiesz, że Niemiec użyje „von” w stosunku do ciebie, bo pochodzisz od kogoś, a „aus” gdy coś jest z czegoś? I dobrze, że zasada taka jest, bo jakże śmiesznie brzmiałoby wołanie na Naszego von Chrapka: Baron aus Chrapek.
Zgadzasz się?

 

 

_

Zobacz także na blogu Creamteam Branding & Advertising Design Studio:

 

 

9 Pingbacków/ Trackbacków