Dama z łasiczką, bez sutka i z małą szczyptą iluzji

Dzień Dobry, Dobry Wieczór,
Kiedy mareksy, nasz dyrektor kreatywny, mówił nam, że nikt nie zauważy zmiany, którą zamierza wprowadzić do remiksu obrazu Dama z gronostajem (vel łasiczką) Leonarda da Vinci (miksu przygotowywanego na potrzeby naszego poprzedniego artykułu oraz na konkurs Dziennika Internautów Zabaw się kreatywnie z Damą…)—nie wierzyliśmy! Sam pewnie nie wierzył…

Ale musimy przyznać, że chociaż patrzyliśmy mu na ręce w trakcie pracy przynajmniej kilka razy, i tak nas przechytrzył, a pierwsze wrażenie jest piorunujące: nie widzieliśmy jakiejkolwiek zmiany względem oryginału. Potem, równie błędnie: no, może, lustrzane odbicie…

Mareksy dokonał bowiem bardzo przemyślanej zmiany, opartej na znajomości życia i twórczości oraz zachowań Leonarda, który lubował się w symbolice, niuansach, detalach, drobnych szaradach w znanych układach elementów, szyfrowaniu (pisma zapisywał obserwując kartkę w lustrze, a Zbigniew to nawet twierdzi, że Leonardo pisał wtedy lewą ręką)…

Cóż może być ciekawszego od złożenia hołdu Wielkiemu Mistrzowi za pomocą środków wyrazu, które ten stosował!
—Mareksy, creative director,
Creamteam Branding & Advertising Design Studio

 

Znajomość życia malarza to jedno, ale gruntowna wiedza z psychologii, postrzegania i tworzenia fotografii, którą Mareksy popisał się w remiksie obrazu Leonarda, jest równie imponująca (i ta wiedza oraz praktyka jest dla ciebie dostępna praktycznie od zaraz, napisz tylko do nas lub zadzwoń do Creamteam Branding & Advertising Design Studio).

Rozpoznawanie wzrokowe przedmiotu bazuje u człowieka na kliszach. Wystarczy stwierdzić, nie wdając się w wykład z neurologii czy datowania wieku ośrodków mózgu (innymi słowy, w skrócie, podziękuj dinozaurom), że jeśli mózgowi dostarczyć obraz, w którym najistotniejsze elementy (ale nie wszystkie) ułożone są zgodnie ze znanym mu wzorem, lub podstawić obraz podobny do tego, którego mózg się spodziewa, ten zdradzi cię i uzna podróbkę lub podstawiony obraz za prawdziwy.

Człowiek wciąż (mam nadzieję) posługuje się atawistycznymi sposobami rozpoznawania zagrożenia. Pochodną tych mechanizmów jest na przykład przypatrywanie się najpierw twarzom i rękom czy odruchowe podążanie wzrokiem za oczami modela na obrazie/ fotografii.

Właśnie to zrobiłem z Damą…, podsunąłem twojemu mózgowi najbardziej oczywiste rozwiązanie i zostawiłem w spokoju mocne punkty obrazu.
W efekcie, widzisz lustrzane odbicie… którego nie ma! Zapewniam cię, gdybym „odbił” przeróbkę w innym kierunku, nie byłoby iluzji i tego efektu „ale tu nic nie ma!”.
—Mareksy, creative director,
Creamteam Branding & Advertising Design Studio

 

Ponieważ od czasu opublikowania naszego poprzedniego artykułu o prawach autorskich w domenie publicznej wielokrotnie spotykaliśmy się z twierdzeniami, że przecież to ten sam obraz (w najgorszym wypadku) albo że przecież Mareksy niczego wielkiego w przeróbce nie zrobił (w najlepszym razie) ot, odbić w lustrze to każdy potrafi, albo zgadujący nie mogli od razu trafić w dziesiątkę:

Dyskusja na temat iluzji w przerobce mareksego obrazu Leonarda,

Na temat iluzji w przerobce mareksego obrazu Leonarda, na FB

Aniu, Zbigniewie, dziękujemy! Wy już wiecie, a Wasze zaskoczenie było najlepszą nagrodą (Mareksy chodzi jak paw, pochodzi i przestanie).
Pozwólcie, że teraz pokażemy rozwiązanie tej iluzji naszym czytelnikom:

Patrzysz na damę, popatrz jeszcze raz

No, dobrze, ale który to Leonardo, a który Mareksy?!

_

Zobacz także na blogu Creamteam Branding & Advertising Design Studio:

1 Pingback/ Trackback