Tagged

Jak już informowaliśmy na fanpejdżu Creamteam Branding & Advertising Design Studio, jakiś czas temu ukazała się drukiem publikacja Wydawnictwa PTTK na temat OMTTK pod tytułem Ogólnopolski Młodzieżowy Turniej Turystyczno-Krajoznawczy PTTK, Zarys historii, lata 1973–2012. Opracowanie, pod redakcją Aleksandry Marii Staszak i Pawła Zania, zostało zaprojektowane i przygotowane do druku w naszym Studio.

OMTTK-Book-photo-by-Pawel-Zan

Tytuł, choć solidny, nie oddaje jednak w pełni, z jaką materią—jako projektanci tej publikacji, odpowiedzialni także za jej DTP i pre-press—musieliśmy się zmierzyć:

Wygląda niepozornie, ale to więcej niż 400 stron składu, korekty i redakcji, trudnej, bo zbiór nazwisk, miejsc i nagród w każdej z 40 eliminacji przeraziłby niejednego twórcę baz danych.
Dalej, specjalnie przygotowane na tę okazję rysunki (Irena z BestDraw).
Do tego prawie 100 stron kolorowej wkładki ze zdjęciami „podarowanymi” przez uczestników, więc trzeba było ostro zważać na aspekty prawne.
Czasu pracy obu stron zaangażowanych w projekt nie liczę, przez grzeczność. —mareksy, creative director,
Creamteam Branding & Advertising Design Studio

 

Druk publikacji to był dopiero pierwszy etap jej życia.
Opracowanie bowiem miało doczekać się także wersji elektronicznej.
Początkowe plany, by wydać pozycję PTTK w wersji e-bookowej, zostały zgodnie odrzucone przez autorów, Aleksandrę i Pawła, Wydawnictwo PTTK i nasze Studio:

  • po części z powodu sporego upośledzenia formatu ePUB w kwestii ikonografii, która jest istotnym elementem opracowania (jak policzyliśmy, to aż 392 obrazy),
  • po części z powodów licencyjnych, w szczególności licencji do fontów, ale także z powodów rozlicznych zależności prawno-autorskich w kwestii ikonograficznej i ogromnej ilości autorów/ posiadaczy (tak, to nie jest to samo) zdjęć wykonanych na przestrzeni 40 lat trwania Turnieju, a zamieszczonych w opracowaniu.

W trakcie przeglądania wraz z przedstawicielami PTTK tychże 40 lat historii Turnieju po raz kolejny przekonaliśmy się o sile prawa autorskiego, szczególnie zapisów o czasie jego trwania (na przykład wtedy, gdy trudno było ustalić autora, bo nikt nie sięga tak daleko pamięcią albo brak dokumentów na potwierdzenie).

_

Kto nas czyta, ten wie, że już czas na małą poradę:
jeśli interesujesz się prawem autorskim w codziennej praktyce projektanta, polecamy uwadze Otwartą Wiedzę.
Jeśli jesteś tylko „zjadaczem chleba”, też tam zaglądnij, dowiesz się wielu ciekawych rzeczy, nie tylko na temat legalności twych zachowań w sieci.

_

W kwestii licencji do fontów bardzo pomocni okazali się Adam TwardochmyFonts i Jos Buivenga z exljbris Font Foundry.
Z Adamem to nawet przedyskutowaliśmy całą noc, a Jos okazał się bardzo miłym i otwartym człowiekiem, zobacz:

Korespondencja Jos Buivenga z exljbris Type Foundry i mareksy z Creamteam Branding & Advertising Design Studio

Kiedy już wszystkie sprawy licencyjne zostały omówione z właścicielami praw (tu szczególnie dziękujemy Josowi z exljbris Font Foundry), a w plikach bazowych panował, jak zwykle w Creamteam Branding & Advertising Design Studio, porządeczek jak ta lala:

Ordnung muss sein w DTP

PDF ver. Generating from inDesign PRNTSCRN

mogliśmy już przystąpić do produkcji wersji elektronicznej publikacji na temat OMTTK PTTK.
Kilka kliknięć, kilkanaście minut oczekiwania i… także kilkanaście powtórzeń, by uzyskać konsensus pomiędzy jakością obrazów w PDF a wielkością plików, i już możemy „walczyć” w Adobe Acrobat z zatrzęsieniem linków i tagów generowanych automatycznie przez program Adobe inDesign w trakcie eksportu do formatu PDF.

Pomocna dłoń automatów Adobe inDesign do generowania tagowanych PDF nie zawsze jest pomocna, ale kochamy Adobe Acrobata od najwcześniejszych wersji (chyba jeszcze 3.0), więc szybko wpadamy w rytm poprawek wpisów automatu: odnaleźć poprawną stronę docelową w pierwszym dokumencie, teraz we właściwym znaleźć błędny link, dwuklik, klik, klik, klik, wpisać poprawny numer strony, wyedytować powiększenie, klik, klik, teraz klik, by wyjść z trybu edycji obiektu i klik, by sprawdzić, czy link działa prawidłowo… i tak jeszcze wiele, wiele razy.

_

Mała podpowiedź: w takiej robocie przydaje się kopia pliku otworzona w drugim oknie (najlepiej w innej wersji Acrobata, na przykład w Readerze, by otwarte okna edycji w głównym oknie programu nie blokowały dostępu do tego pliku), ponieważ dodatkowa instancja pliku ułatwia wciąż niełatwą nawigację w pliku Adobe Acrobata w trakcie przygotowywania w nim interakcji (na przykład szybciej znajduje się w nim numery stron czy miejsca docelowe dla linków potrzebne do opisanej powyżej operacji):

Book 4 PDF, OMTTK, TTK, Pre-production

_

 

Na marginesie, zwróć uwagę na liternictwo w dzisiejszym artykule. W książce pysznią się tak lubiane w Creamteam Branding & Advertising Design Studio:

Book 4 PDF, OMTTK, TTK, Pre-production, Rezultat działania obiektu link

czyli stylistycznie żenimy wodę z ogniem, klasyczne piękno Calluny z blokowym zimnem nowoczesnego z usposobienia Kelsona.

Tymczasem, p. Antoni Szczuciński sprawdził nam już, że w tej wersji zbyt ostro podeszliśmy do zabezpieczeń w pliku, przez co plik stał się zamknięty dla urządzeń skierowanych do ludzi niedowidzących.
Dzięki wyświadczonej przez p. Antoniego grzeczności, szybko wracamy do pierwotnych ustawień.

 

I to właściwie tyle, jeszcze kilkaset kliknięć przed nami, chcielibyśmy jednak już dziś pokazać ci, jakże wielu ludzi zaangażowanych jest w tak prostą niby sprawę jak tagged interactive PDF.

Namiocik

_

UPDATE:
Dla wszystkich tak spragnionych wieści na temat elektronicznej wersji opracowania, dobra nowina (przy okazji, dla nas, w studio, także):
Radosław Brzeziński, Wiceprezes Zarządu Oddziału (Oddział K

Tak, dbamy o detale, o detale też… także w tej publikacji, poświęconej przecież walce o zwycięstwa w Turnieju:

Zaprojektowane w Creamteam, by zwyciezac

 

4 Pingbacków/ Trackbacków