To się nie dodaje!

Gdy w połowie stycznia niemal cała sieć i branża reklamowa piała jednym głosem (raczej nie słychać było głosów przeciw) z zachwytu nad kreacją reklamy z Mumio występującym w Play, milczałem i zaraz wyjaśnię ci, dlaczego.
Wyjaśnię też, dlaczego milczeć już nie mogę!

 

Ukraina

Nad moim początkowym milczeniem zaważyło jedno słowo: Żytomierz; i jeden kontekst, w którym zostało ono umieszczone:
—Żytomierz.
—Możemy tu zostać, tak?
—Tak, to się jeszcze okaże.

 

Cóż, mało zabawne wydało mi się—potomka mieszkańców polskiego Żytomierza właśnie—że sprawy takiego kalibru—jak zaszłości polsko-ukraińskie, czytaj rzeź Wołynia, oraz odebranie nam naszych ziem w Jałcie (Żytomierz należy do miejsc oderwanych), skutkujące najpierw niepewnością, co do możliwości pozostania w swych domach, a potem wypędzeniem Polaków (tu szczególnie źle brzmi dla mnie przytoczony dialog)—mogą być użyte w Polsce jako kanwa do absurdalnego żartu, przez wielu porównywanego nawet do wcześniejszego mocnego wejścia Mumio na scenę reklamową czyli skeczu z kopytkiem. I to jeszcze w kontekście afery z Ukrainkami „gwałconymi” w polskim radiu czy strachu polskich władz przed nazwaniem rzeczy po imieniu (ludobójstwo na Wołyniu).

Uznałem, że nad czym tu szczekać, nie pierwszy to raz jakiś domorosły kreatywny nie odrobił swojej lekcji albo nie przeniósł się jeszcze, przepraszam za trochę hermetyczny branżowy żart, w Bieszczady, a z Warszawy pewnie nie widać, jakie nastroje zaczynają dominować w kraju. W Bieszczadach optykę pewnie od razu miałby lepszą.
Może też społeczna rola reklamy i jej społeczna odpowiedzialność to tematy dobre tylko na branżowe kodeksy reklamowe i inne spędy czy akademie. Taka tam teoria, dobrze wygląda na papierze. Szkoda strzępić języka.
Nikomu też na kolaudacji nie zapaliła się lampka z tyłu głowy, wszak  w spocie nie ma cycków, lesbijek i wagonu białych inaczej. Zdarza się. Widocznie Kora musiała mijać się z prawdą, opisując takie kolaudacje w MTV, gdzie nie puszczono teledysku, bo dzieciaki mogłyby powtórzyć przedstawiony w nim numer z grą na gitarze elektrycznej w basenie. Takie tam gadanie.

Szczególnie dziś jest coś na rzeczy z irracjonalnym, groteskowym wręcz, osadzeniem reklamy Play w tle społecznym i wydarzeniach historycznych oraz bieżących. I to już nie pozwala milczeć.
Poczynając od wymienionych na wstępie, przez rodzenie się prób rewizji granic, nawet jeśli po prostu żartobliwych, jak w wykonaniu Maksa Kolonko, na Majdanie skończywszy. Majdan już bowiem był, gdy publikowano tę reklamę, chyba już nawet płonął i na pewno zbierał swoje pierwsze śmiertelne ofiary, jak zbiera je dziś w kolejnych masakrach. Wręcz źle wpisuje się ta reklama w kontekst w świetle ostatnich doniesień na temat buntu Żytomierza przeciwko oficjalnej władzy Ukrainy (co raczej kosztować może głowę niż wzbudzać salwy śmiechu).
Jeśli więc twórcy tego przekazu reklamowego nadal są przekonani, że to dobra reklama, może niech wykupią dobry czas antenowy, najlepiej po wszelkiej maści programach informacyjnych, i pokażą, nam maluczkim, jak doskonale wpisuje się ona w krwawy, ukraiński kontekst. Albo niech umilkną. Zabrakło im wyczucia i wrażliwości, czegoś, czego twórcom nigdy się nie wybacza. Po prostu.

P.S. Oby nikomu z nas nie zabrakło w tych dniach wrażliwości i wyczucia, a walczącym determinacji, nie jest to dobra władza, która walczy z obywatelem.

P.S.II Oczywiście nie wariujmy, chociaż jest to jakaś symbolika. Kiedy zaczynałem pisać ten artykuł, miało zdarzyć się to, o czym wtedy nie wiedziałem:
Głos Rosji, Wydarzenia na Ukrainie, relacja na timelajnie

_

Zobacz także na blogu Creamteam Branding & Advertising Design Studio:

3 Pingbacków/ Trackbacków